Ten film miał nigdy nie powstać. Sześć lat czekania, zbierania pieniędzy na produkcję, pukania do drzwi, za którymi siedzą nie zawsze życzliwi urzędnicy, zniechęciłoby każdego. Nie od dziś wiadomo, że niezależność twórcy filmowego, działającego w systemie dotacji, jest względna. Rękopis chowany niegdyś do szuflady, można ostatecznie pokazać znajomym albo umieścić w internecie. Niedokończony film wędruje na półkę i prawie nic z tego nie wynika – poza legendą oczywiście. Sześć lat to bardzo dużo – starzeją się aktorzy, umierają montażyści, ulatnia się twórcza energia, emocje opadają. Dochodzi do głosu zwątpienie…

Obława - Historia Roja

„Cześć i chwała bohaterom !” i „Precz z komuną!” – takie okrzyki rozległy się w warszawskim Multikinie w wypełnionej po brzegi sali po sobotnim seansie „Historii Roja”. To chyba najlepsza recenzja tego filmu i widoczny znak, że dzięki niemu stało się coś, co może umknąć krytykom piszącym o tym, jak oni by ten film zrobili, gdyby zrobili…

Historia Roja - scena w koszarach

Niesamowity film. I oglądając go, dając się porwać obrazom, łakomie wsłuchując się w dialogi, oglądając sceny zwycięskich potyczek z ubowcami, ataków na posterunki policji, uwalniania więźniów, egzekucji komuchów, batalistyczne sekwencje, w których Zalewski uruchamia przestylizowaną choreografię śmierci z jej groteskowością i pięknem, to przecież zdumiony jestem moim łapczywym wchłanianiem tej opowieści, potężnym wzruszeniem, że oto sycę się historią tak prostą, bez jakichś intelektualnych protez, bez cudzysłowów, zabezpieczeń.

/* */