środa, 07 wrzesień 2016 11:25

Oświadczenie Jerzego Zalewskiego

Napisane przez Jerzy Zalewski
Oceń ten artykuł
(107 głosów)

7 września 2016

Szanowni Państwo! Zwracam się do tych, którzy przez ostatnie siedem lat śledzili moją walkę o powstanie filmu „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać” i byli tej walce przychylni, często do tego stopnia, że w najtrudniejszych chwilach produkcji wspomagali ją finansowo. Jeszcze raz dziękuję Wam za to.

Jednak należy Wam się wyjaśnienie, dotyczące losów powstałego już filmu, a także moich losów w Polsce „dobrej zmiany”,  po sześciu latach walki o autorską niezależność. Film miał prapremierę z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej 29 lutego tego roku. Dochodziły mnie głosy, że w związku z obecnością na premierze Prezydenta TVP przewidywała transmisję bezpośrednią tego wydarzenia, czy chociaż relację w „Wiadomościach”, w wyniku czyjejś decyzji do tego jednak nie doszło. Telewizję publiczną przejęła „dobra zmiana” w grudniu i miałem wrażenie, że z wroga mojego filmu numer 1 bądź numer 2 po PISF-ie, TVP stanie się jego sojusznikiem. Już w grudniu 2015 starałem się skontaktować z prezesem Jackiem Kurskim – bez rezultatu. Oczywiście trudno było liczyć na to, że nowy prezes TVP szybko wyrówna straty, jakie poniosła produkcja filmu za sprawą tej instytucji, ale liczyłem na to, że nowe władze Telewizji wspomogą promocję filmu poprzez zainteresowanie nim swojej szerokiej widowni. Odniosłem wrażenie, tak w miesiącach przed premierą filmu, jak w miesiącach po premierze, kiedy film był eksploatowany w kinach, że w telewizji podjęto decyzję, aby „Historii Roja” nie promować, co przy tak naprawdę niechętnej postawie dystrybutora filmu, „Kino Świat”, miało decydujące znaczenie w dotarciu filmu do szerokiej polskiej widowni.
Sprawę mojego konfliktu z dystrybutorem „Historii Roja” oraz niedopuszczenia filmu do Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni przedstawię osobno w najbliższym czasie.

Szanowni Państwo, żebyśmy się dobrze zrozumieli – oczywiście jestem zwolennikiem „dobrej zmiany”. Bardzo dumny jestem z programu „500+”,  jestem optymistą co do działań ministra Morawieckiego w gospodarce, bardzo szanuję aktywność ministra Antoniego Macierewicza, nie tylko w odbudowie polskiego wojska ale i polskiej tożsamości, jak wielu liczę dni do końca kadencji prezesa Trybunału Konstytucyjnego, trudno przecenić to, że demokracja odsunęła do władzy ludzi skorumpowanych, szkodliwych dla Polski. Wydaje mi się jednak, że „dobra zmiana” nie dotyczy na razie ani polskiej kultury, ani mediów. Nie dotyczy też mnie. Bezskutecznie wielokrotnie próbowałem się skontaktować z prezesem Kurskim nie tylko w sprawie promocji „Historii Roja” i rekompensaty wobec działania poprzednich zarządów Telewizji, ale także w kwestii moich planów zawodowych, na przykład złożonych wcześniej scenariuszy, nowych projektów czy wreszcie ponownej emisji moich produkcji realizowanych dla TVP – dokumentów i teatrów TV.

Szanowni Państwo, zawód reżysera filmowego próbuję wykonywać od około 25 lat. Dosyć szybko zrozumiałem, że aby być współczesnym artystą należy planować i realizować rzeczy właściwie w naszej przestrzeni publicznej niemożliwe: mówić prawdę w imieniu zagrożonej tożsamości narodu. Brzmi to jak brzmi, w każdym razie środowiska dominujące w mediach i kulturze lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych właśnie taką postawę fanatycznie zwalczały i zwalczają. Środowiska te nie były dla mnie nigdy żadną pokusą, zawsze były dla mnie nieistotne, koniunkturalne i pozbawione tej cechy, dopiero przy której talent ma sens – charakteru. Więc nigdy z nimi nie byłem, co owocowało kompletnym zamilczaniem mnie i mojej twórczości przez wszystkie centra opiniotwórcze. Więc przemilczano filmy dokumentalne: „Szpiedzy – świadkowie historii”, „Oszołom”, „Był raz dobry świat”, „Dysydent końca wieku”, „Teatr wojny”; spektakle Teatru TV: „Kość w gardle” wg Stefana Themersona, „Kwatera Bożych pomyleńców” według Władysława Zambrzyckiego, „Psie głowy” wg Marka Nowakowskiego; filmy fabularne: „Czarne słońca” i „Gnoje”. Zamilczany nie był film dokumentalny „Tata Kazika”, ale to dlatego, że Stanisław Staszewski był ocalonym przez pisane piosenki ubekiem (więc niejako zmieściłem się w obowiązującym paradygmacie) oraz „Obywatel poeta” o Zbigniewie Herbercie, o którego zatrzymaniu przez TVP dowiedzieli się internauci i przez swój protest doprowadzili do jego emisji. W efekcie pozostając poza środowiskiem filmowym, ponieważ byłem zamilczany, o mojej artystycznej podróży wiedziało dosyć wąskie grono widzów. Bez sprzeciwu zgadzałem się na tę samotność nie dlatego, że liczyłem na lepsze czasy, bo na nie nie liczyłem, ale dlatego, iż tak rozumiałem wypełnianie misji, za którą uważam wykonywanie zawodu reżysera filmowego, którego głównym i najważniejszym twórczym elementem jest niezależność. Skoro jednak te lepsze czasy przyszły, ja, mając doświadczenie wieloletniej wojny o niezależny kształt artystyczny i wolne słowo, wydawałoby się, będę potrzebny w odwojowaniu i odfałszowaniu polskiej kultury. Ponieważ, jak się okazuje, nie jestem, na własnym przykładzie chyba się to najlepiej czuje, zapala mi się alarmowe światełko – w jaką stronę ma zmierzać odwojowane państwo bez odwojowanej kultury.

W związku z powyższym zdecydowałem się na upublicznienie mojego listu do Prezesa TVP SA, Jacka Kurskiego z 8 sierpnia tego roku, co zresztą w tym liście zapowiedziałem. Przedstawiam również całą moją jednostronną korespondencję z panem Prezesem.
Sukcesywnie będę się także starał przedstawić Państwu kulisy sytuacji, w jakiej znalazłem się ja i mój film „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać”.

Z poważaniem
Jarzy Zalewski

 

Do Prezesa Jacka Kurskiego 8 sierpnia 2016

Szanowny Panie Prezesie,
Jacku

Myślę, że nie zdziwisz się, jeśli określę Twoją postawę wobec mnie i filmu „Historia Roja” od momentu, kiedy zostałeś prezesem TVP SA, jako przejaw chamstwa i buty władzy. Pozwolisz, że uzasadnię swoje stanowisko.
W momencie, kiedy zostałeś prezesem Telewizji, ja byłem po sześciu latach walki w obronie filmu „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać” i wbrew wszystkiemu, właściwie jako bankrut, ale z ukończoną postprodukcją filmu, właśnie przygotowywałem się do jego premiery. Ponieważ źródłem moich wieloletnich kłopotów był PISF i TVP SA, miałem nadzieję, że jako prezes TVP będziesz miał jakąkolwiek empatię dla mojej sytuacji. Dlatego poprosiłem Jarka Rybickiego, naszego wspólnego znajomego, a montażystę „Historii Roja”, o kontakt z Tobą. Bez rezultatu. W związku z tym skontaktowałem się z Maciejem Staneckim, członkiem Zarządu TVP SA, a potem z Krzysztofem Czabańskim, wiceministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i obu przedstawiłem obszerny list z prośbą, by przekazano go Tobie, w którym wyjaśniłem swoją dramatyczną sytuację jako producenta filmu i zaproponowałem korektę aneksu łączącego mnie z TVP w sprawie serialu, rozumiejąc, że nowe władze Telewizji zaakceptują moją prośbę o zapłatę za dwa odcinki serialu (miały być 3, powstało 5, poprzedni Zarząd zapłacił mi za 3). Przedstawiłem też propozycję mojej autorskiej współpracy z Telewizją, myśląc, że jeśli kontynuować moją karierą zawodową, to kiedy, jak nie teraz. Przypomniałem również o moich produkcjach będących własnością TVP SA, które można by ponownie emitować. Obaj panowie potwierdzili przekazanie Ci mojego listu, ale żadnej odpowiedzi z Twojej strony nie otrzymałem.

Na premierze filmu 29 lutego 2016 r. nie byłeś łaskaw nawet do mnie podejść – czy przez to, że uważałeś się za tak ważną figurę, czy przez to, że czułeś się niezręcznie z powodu braku odpowiedzi na mój list – nie wiem, w każdym razie zachowałeś się jak nadęty wał. Zresztą co do premiery, którą zaszczycił swoją obecnością Prezydent RP Andrzej Duda, doszły mnie głosy, że właśnie w związku z jego obecnością, Telewizja miała transmitować to wydarzenie. Oczywiście tak się nie stało.

Do pewnego stopnia właściwie Cię rozumiem. Myślę, że jesteś zakładnikiem własnego pragnienia, by być prezesem telewizji, zgadzając się na to, że nie jesteś, pełniąc tę funkcje, samodzielny. Czy obsadzenie w roli szefa Agencji Filmowej Wojciecha Hoflika to na pewno Twój autorski projekt? Faceta, który przez 6 lat, najpierw z ramienia TVP, później PISF-u blokował powstanie filmu „Historia Roja”. A może projekt ten jest autorstwa Jana Tomaszewskiego, Twojego nad-doradcy? Dlatego specjalnie nie dziwiłem się, choć było to brzemienne w skutkach dla losów mojego filmu, że Telewizja z Twoim zarządem na czele kompletnie nie promowała filmu w swoich programach w miesiącach luty – kwiecień, tych najważniejszych dla dystrybucji kinowej filmu. Telewizja, która włożyła w ten film 6 mln zł, a na premierze był Prezydent RP, frontman „dobrej zmiany. Owszem, wystąpiłem w programie pani Grażyny Torbickiej pt. „Kocham kino”, w którym pani redaktor była łaskawa ocenzurować moją bymoże najistotniejszą w tym programie wypowiedź. Napisałem w tej sprawie do Ciebie kolejny list. Oczywiście pozostał bez odpowiedzi, ku mojemu jednak zdziwieniu, dowiedziałem się, że powołałeś się na niego na sejmowej Komisji Kultury, kiedy uzasadniałeś zwolnienie pani Torbickiej. Ponownie więc napisałem do Ciebie, zwracając uwagę, że skoro się na mnie publicznie powołujesz, to może byś się jednak ze mną spotkał. Oczywiście odpowiedzi nie uzyskałem.

W lipcu tego roku przypadkowo spotkaliśmy się przy plaży w Brzeźnie, no i w ramach tego przypadku zgodziłeś się na nasze spotkanie na Woronicza. Spotkanie było wielokrotnie przekładane, a ponieważ w międzyczasie okazało się, że zespół selekcyjny Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni nie dopuścił mojego filmu do konkursu głównego z przyczyn czysto politycznych i tym bardziej zależało mi na spotkaniu z prezesem TVP S. A. (w końcu Telewizja jest jednym z organizatorów Festiwalu), gdy dowiedziałem się o kolejnym, wielodniowym przełożeniu spotkania, pomyślałem, że miara chamstwa się przebrała. Przez osiem miesięcy nie byłeś w stanie się ze mną spotkać, a przypadkowe spotkanie przy plaży dało mi na to złudną nadzieję. Nadzieję na uratowanie dla polskiej widowni kompletnie zniszczonego przez dystrybucję i brak promocji ze strony Telewizji filmu, a także nadzieję na kontynuację przeze mnie pracy zawodowej.

Szanowny Panie Prezesie, gdyby Cię usunięto z tej funkcji, doradzałbym tym, którzy to uczynią, by Cię zostawiono na stanowisku szefa informacji TVP, bo w czasach dominacji lewicowych, nieprzychylnych rządom Jarosława Kaczyńskiego mediów „papierowych” i elektronicznych z przewagą kapitału zagranicznego, twój sposób zarządzania programami informacyjnymi , z tupetem i dociskaniem butem faktów, jest skuteczny i obecnie konieczny. Jednak usunięcie Cię z funkcji prezesa nie byłoby dla Telewizji ani dla kultury polskiej żadną stratą. Powodowany kluczeniem politycznym dokonujesz nic nie wnoszących zmian personalnych, a programowo w sferze kultury nie inicjujesz odwojowania przestrzeni zajętej przez postkomunistów. Myślę, że to nie ten rozmiar kapelusza na tak poważne wyzwania stojące przed Polską.
Na koniec chcę Panu Prezesowi oświadczyć, że z uwagi na kompletny brak kontaktów przez 8 miesięcy oraz sześcioletnie utrudnianie pracy zawodowej przez TVP S. A. noszę się z zamiarem wystąpienia na drogę sądową przeciwko tej instytucji, żądając odszkodowania w wysokości 1,5 mln zł.

Pozwolisz, że tym razem ten list upublicznię.

Z poważaniem
Jerzy Zalewski

{slider Zaszłości TVP 2016|closed}

Przesłane do Prezesa Zarządu TVP SA Jacka Kurskiego za pośrednictwem Wiceprezesa Macieja Staneckiego 27.01.2016 r.

ZASZŁOŚCI

Poprzednie władze telewizji publicznej, która była współproducentem Historii Roja, traktowały mnie jako wroga. Łatwo to chyba zrozumieć, ponieważ zwalczały one mój film w latach 2010-2014. W 2011 roku zaproponowałem TVP, by zamiast zapisanego w umowie serialu 3-odcinkowego, z powodu bogactwa materiału zmontować serial 5-odcinkowy. Oczywiście propozycja została odrzucona, mimo że proponowałem zmontować te dwa dodatkowe odcinki nie zwiększając kosztorysu projektu. W 2014 roku TV zgodziła się łaskawie na przyjęcie pięciu odcinków bez dodatkowej opłaty dla producenta i 2015 oddałem 5-odcinkowy serial. Mam nadzieję, że obecne władze telewizji publicznej nie są moimi wrogami, dlatego zaproponowałbym uczciwe i logiczne rozwiązanie – zapłacenie mi za dwa dodatkowe odcinki – koszt odcinka do ustalenia.

W trakcie tych sześciu lat, kiedy walczyłem o Historię Roja, nie mogłem podjąć z powodów oczywistych żadnej innej działalności. Z dwoma wyjątkami – udało mi się zrealizować większość zdjęć do dwóch dokumentów: o poetce Mariannie Bocian (ze wsparciem Narodowego Centrum Kultury) i o Annie Walentynowicz (bez żadnego wsparcia). Obie produkcje musiałem przerwać z powodów finansowych. Myślę, że kwota 100 tys. zł jest wystarczająca, bym oba te dokumenty ukończył. Czy możliwe jest wsparcie TVP w tej kwestii?

W 2007 roku jako producent i reżyser zrealizowałem cykl 6 filmów pt. Jerzy Giedroyć i jego Kultura dla Instytutu Adama Mickiewicza, Instytucja ta nie przyjęła zamówionego cyklu, z uwagi na, jak się domyślam, tylko śladowy udział środowiska obecnej „Gazety Wyborczej” w opowieści o paryskiej „Kulturze”, oraz odmówiła wypłaty finalnej raty, przez co producent popadł w poważne zadłużenie. Wystąpił do sądu i w roku 2012 odzyskał częściowo należne pieniądze. Wiem, że TVP porozumiała się z IAM-em w sprawie emisji cyklu, do której oczywiście nie doszło. Uważam, że należy do tej sprawy wrócić, Telewizja ma do emisji cyklu pełne prawa.

Nie wiem, jaki obecne władze TVP mają plany emisyjne, ja ze swej strony mogę stwierdzić, że gros moich filmów i spektakli zrealizowanych dla Telewizji, emitowane było skąpo. Może wart wrócić do spektakli Teatru TV Kwatera Bożych pomyleńców i Psie głowy, filmów fabularnych Czarne słońca i Gnoje, filmów dokumentalnych: Szpiedzy – świadkowie historii, Oszołom (o Michale Falzmannie), Tata Kazika (o Stanisławie Staszewskim), Był raz dobry świat (o Janie Krzysztofie Kelusie), Dysydent końca wieku (o Władimirze Bukowskim), Obywatel poeta (o Zbigniewie Herbercie), Teatr wojny (o Stefanie Brzozie).

W czasie prac nad dokumentacją do filmu Historia Roja powstał trzyczęściowy film dokumentalny pt. Kadry – film o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych. Zrealizowałem go z własnych środków, nie sprzedałem go żadnej telewizji, w związku z tym nie miał żadnej emisji. Może TVP byłaby zainteresowana nabyciem filmu, który jest kompendium wiedzy o NSZ, a występują w nim „Żołnierze Wyklęci” oraz historycy, m. in. Leszek Żebrowski, Jan Żaryn, Paweł Wieczorkiewicz, Marek Chodakiewicz.

{slider Propozycje dla TVP 2016|closed}

Przesłane do Prezesa Zarządu TVP SA Jacka Kurskiego za pośrednictwem Wiceprezesa Macieja Staneckiego 27.01.2016 r.

PROPOZYCJE

Telewizja dysponuje obecnie pięcioma scenariuszami cyklu pod roboczym tytułem Żołnierze wyklęci, napisanych przez grupę scenarzystów (Jerzy Zalewski, Jacek Matecki, Jacek Suchecki, Wojciech Chmielewski, Wacław Holewiński, Andrzej Gajewski) pod literackim kierownictwem śtp. Marka Nowakowskiego i opieką historyczną Leszka Żebrowskiego. Zgodnie z umową, pierwszeństwo w realizacji filmów według tych scenariuszy posiada „Dr Watkins” jako producent i ja jako reżyser. Jest parę wariantów wykorzystania tych scenariuszy. Po pierwsze, realizacja cyklu pięciu filmów telewizyjnych; po drugie, rozbudowanie cyklu np. do 7-10 części, co wymaga dopisania nowych scenariuszy na podstawie gotowych już treatmentów; po trzecie, ograniczenie cyklu do trzech części – wtedy sugerowałbym te trzy, które Ci w załączeniu przesyłam: Sląski Katyń, Rozpoznanie, Bracia Polscy; po czwarte, zrealizowanie na podstawie jednego z tych scenariuszy kinowego filmu fabularnego.

Moim wielkim zawodowym marzeniem jest realizacja serialu TV na podstawie trzech powieści Józefa Mackiewicza: Lewa wolna, Droga do nikąd, Nie trzeba głośno mówić lub zrealizowaniu jednego filmu fabularnego na podstawie bądź Lewej wolnej bądź Drogi do nikąd. Zdaję sobie sprawę ze znanych kłopotów z prawami do utworów Mackiewicza, jednak myślę że przy wsparciu tak silnej instytucji jak TVP SA oraz głównych instytucji Państwa Polskiego, sprawa byłaby do załatwienia.

Gdybym miał możliwość realizacji dla Teatr Telewizji (jeśli TVP wróci do poprzedniej jego formuły), chciałbym zrealizować spektakl według powieści Stefana Themersona Wyspa Hobsona, spektakl według powieści Ferdynanda Celine’a Podróż do kresu nocy i moją autorską wersję dramatu Wienedikta Jerofiejewa Noc Walpurgii, która w mojej wersji nosiłaby tytuł Pod skrzydłami. W tej mojej wersji jerofiejewowscy pensjonariusze zakładu psychiatrycznego zamienieni są w zbieraczy złomu, którym trafiła się gratka: pod Smoleńskiem spadł samolot.

Co do innych moich ewentualnych aktywności w telewizji publicznej, pomyślałbym o powrocie do prowadzonego przeze mnie programu Pod prąd. Program ten realizowałem między 2004 a 2014 rokiem (prawie 100 programów) w różnych telewizjach, m. in. w TVP Info – może to jest dobre miejsce, by program ten powrócił.

{slider Do Prezesa Jacka Kurskiego od Jerzego Zalewskiego 9 marca 2016|closed}

09.03.2016
Szanowny Panie Prezesie

27 lutego program II TVP emitował cykliczny program Pani Grażyny Torbickiej pt. „Kocham kino”, w którym, wraz z odtwórcą głównej roli w moim filmie „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać”, Krzysztofem Zalewskim-Brejdygantem, miałem przyjemność wystąpić. Odbyła się sympatyczna rozmowa między panią Torbicką, moim młodszym kolegą i mną, a ponieważ nie była emitowana na żywo, nie dziwią mnie niezbędne skróty dokonane przez realizatorów. Z jednym wszakże wyjątkiem. Pod koniec rozmowy Krzysztof Zalewski-Brejdygant stwierdził, że widz po wyjściu z kina po filmie „Historia Roja” oddycha swobodnie wolnością, której nie zaznałby w czasach walki „Roja”. I to stało się puentą rozmowy. Tymczasem w jej trakcie odpowiedziałem młodemu koledze, że owszem, widz wyjdzie z kina, zapali papierosa, ale może jednak przyjdzie mu do głowy refleksja, dlaczego film był blokowany przez 6 lat. Ponieważ pani Torbicka, zauważyła, że widz pewnie jednak tak nie pomyśli, wprost do kamery powtórzyłem tę informację, która stoi w sprzeczności z wolnością mediów i demokracją III RP.

Panie Prezesie, sam zrealizowałem około 100 odcinków programu „Pod prąd”, programy te także nie były emitowane na żywo i także dokonywałem wielu korekt i cięć. Nigdy jednak nie służyły one cenzurze i przede wszystkim starałem się w puentach moich programów oddać moim rozmówcom to, co mają najistotniejszego do powiedzenia. Obawiam się, że opisana sytuacja nie jest tylko incydentem, że tego typu programach jak pani Torbickiej nieprzerwanie działa autocenzura i potrzeba usatysfakcjonowania własnego środowiska. Dobrze, żeby Pan Prezes, zmieniając oblicze telewizji publicznej o tym wiedział.

Przy okazji, nawiązując do „Historii Roja”, która jest już po premierze – czy widzi Pan Prezes możliwość wzmocnienia promocji filmu w obszarze telewizji publicznej, na przykład poprzez mój udział w programach publicystyczno-kulturalnych, najlepiej chyba jednak na żywo?
I jeszcze jedna sprawa. Przeczytałem o planach tak Programu I jak II realizacji serialu o Żołnierzach Wyklętych. W 2009 roku Agencja Filmowa TVP przyjęła zamówione uprzednio 5 odcinków cyklu „Żołnierze Wyklęci”, które przygotowała grupa scenarzystów pod moim kierunkiem, pod opieką historyczną Leszka Żebrowskiego i literacką śp. Marka Nowakowskiego. Telewizja zamówiła u nas w 2007 roku 12 odcinków, ale ponieważ w 2009 roku podpisałem z TVP umowę na produkcję „Historii Roja”, nie chcąc być monopolistą zrezygnowałem z przekazania siedmiu scenariuszy. Powstałe scenariusze to:

Historia Kmicica czyli przed potopem, na motywach biografii Stanisława Nakoniecznikoff-Klukowskiego, jednego z naczelnych dowódców Narodowych Sił Zbrojnych, zamordowanego w Częstochowie w 1945 roku w niejasnych okolicznościach.
Historia Bartka czyli śląski Katyń, na motywach biografii Henryka Flamego, dowódcy oddziału walczącego z komunistami w Beskidach. Jego żołnierze wskutek prowokacji UB, miast wyjechać na Zachód, zostali zamordowani.
Historia Jura czyli rozpoznanie, na motywach biografii Jerzego Stępnia, żołnierza Brygady Świętokrzyskiej, który po brawurowej ucieczce z więzienia w Kielcach przez całe lata ukrywał się pod wieloma nazwiskami. Zmarł na początku XXI wieku.
Historia Agaty czyli ostatni rozkaz, na motywach biografii Marii Nachtman, łączniczki sztabu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, której w trakcie procesu NZW dowództwo przekazało ustnie rozkaz, który ona, zapamiętując go, przekazała pod koniec lat 50-tych po wyjściu z więzienia.
Historia Jerzego Kowalczyka czyli bracia Polscy, na motywach biografii Jerzego i Ryszarda Kowalczyków, którzy wysadzili aulę WSP w Opolu w proteście przeciwko komunistycznym mordom w Trójmieście i Szczecinie w 1970 roku. Protesty wobec ich wieloletniego uwięzienia stały się zaczynem opozycji lat 70-tych. Natomiast materiał wybuchowy, którego użyli był pozyskany z ukrytej przez oddziały NZW amunicji. Ojciec braci Kowalczyków był rusznikarzem w oddziale Kmiołków (pododdział sił „Roja”) a na stryju został wykonany, razem z braćmi Kmiołkami, wyrok śmierci.

Szanowny Panie Prezesie, może warto się nad tymi tekstami pochylić, szczególnie że teksty są na stole, a sytuację oceniam tak, że trzy z nich są właściwie gotowe do produkcji, a dwa wymagają drobnego retuszu scenariuszowego.

W związku z powyższym prosiłbym o spotkanie, na którym moglibyśmy omówić moją przydatność jako realizatora w nowym obliczu Telewizji. Wcześniej przekazałem panu Prezesowi Staneckiemu i panu Ministrowi Czabańskiemu, z prośbą o przesłanie na Pańskie ręce, moje ogólne propozycje. Ponieważ mogą być one przydatne w czasie rozmowy, pozwolę sobie ponownie przesłać je w dwóch załącznikach zatytułowanych „Zaszłości” i „Propozycje”.

Z poważaniem
Jerzy Zalewski

{slider Glosa do listu z 9 marca 2016|closed}

List, który miał zostać przekazany Prezesowi Kurskiemu na spotkaniu, które nie doszło do skutku.

GLOSA DO LISTU Z 9 MARCA 2016

W części tekstu nazwanego „Zaszłości”, przesłanego na ręce Pana Prezesa 9 marca 2016 roku wspomniałem o dwóch niedokończonych przeze mnie z powodów finansowych filmach dokumentalnych. Chciałbym uzupełnić tę informację.

1. W latach 2000-nych zjechałem kawał kraju z Anna Walentynowicz i operatorem kamery. Towarzyszyłem jej na spotkaniach publicznych, na uroczystościach kościelnych, byliśmy także razem w Kazachstanie i Uzbekistanie. Materiał zebrał się więc spory. Dysponuję też bogatym archiwum z poprzednich lat aktywności Pani Ani. Niewykluczone, że poleciałbym z nią do Smoleńska – pewnie jak zwykle uległbym jej prośbie – jednak w momencie katastrofy byłem na planie filmu „Historia Roja”. Zarejestrowałem dwa pogrzeby Pani Ani i peregrynacje związane z sekcjami zwłok. Dzięki Januszowi i Piotrowi Walentynowiczom, z którymi się w tym okresie zaprzyjaźniłem, dotarłem do nagrań operacyjnych prokuratury z ekshumacji i sekcji. W 2013 roku namówiłem Janusza i Piotra na wspólną wyprawę w okolice Równego na Ukrainie, gdzie urodziła się ich mama i babcia. Podczas wyprawy okazało się, że Pani Ania, co skrzętnie ukrywała, także przed Sławkiem Cenckiewiczem, była Ukrainką, że posiada na Ukrainie rozliczną rodzinę, z którą skontaktowała się przez Czerwony Krzyż w 1996 roku i utrzymywała z nimi kontakt do śmierci, o czym nie wiedzieli ani syn, ani wnuk. Część tej rodziny poznaliśmy. Powstał niezwykły, life’owy materiał filmowy, bardzo emocjonalny, zważywszy szok obu Walentynowiczów.
By film o Pani Ani zakończyć, potrzebuję środków na zmontowanie bardzo obfitego materiału oraz na ponowne zdjęcia na Ukrainie, w Gdańsku i pod Gdańskiem, gdzie Pani Ania mieszkała. Wydaje mi się, że może powstać niezwykły film.

2. Marianna Bocian, poetka z Wrocławia, zadzwoniła do mnie po emisji filmu „Obywatel poeta” w 2001 roku i od tej pory dzwoniła do mnie wielokrotnie, zawsze w nocy, i toczyła ze mną rozmowy o komunizmie. Nigdy jej nie spotkałem. Gdy dowiedziałem się o jej śmierci zimą 2003 roku, pojechałem na pogrzeb, który sfilmowałem, sfilmowałem także stypę w miejscowości Czemierniki pod Lublinem. Bo Poetka, jak bocian, żyła w dwóch światach: pół roku we Wrocławiu, pół roku na wsi pod Czemiernikami, gdzie pomagała swojemu bratu w gospodarstwie. W 2012 roku, w okresie najtrudniejszym dla mnie i produkcji „Historii Roja” zwrócił się do mnie kuzyn Marianny Bocian, ówczesny wiceminister edukacji, z propozycją nakręcenia filmu o Poetce. Pomógł mi w zorganizowaniu pieniędzy na film z Narodowego Centrum Kultury. Niestety nie dostałem całej obiecanej kwoty, w każdym razie zrealizowałem około ¾ planowanych zdjęć, a w ich trakcie dowiedziałem się o Poetce rzeczy niezwykłych. Z akt wrocławskiego IPN-u wynika, że Poetka, ponieważ zajmowała skrajnie wrogie stanowisko wobec komunizmu, została otoczona siecią osób, głównie ze środowisk artystycznych Wrocławia, która miała przedstawić ją publicznie jako chorą psychicznie i prawdopodobnie w konsekwencji doprowadzić do choroby. Dysponuję jej obfitą korespondencją, zarejestrowałem rozmowy z ludźmi z przeróżnych środowisk, bo też przeróżne zainteresowania miała Poetka – od słowianofilstwa teorii profesora Skolimowskiego. Z tego wszystkiego wyłania się portret niezwykłej, uwięzionej w komunizmie osoby i wspaniałej poetki. Byłbym wdzięczny, gdyby telewizja publiczna dopomogła mi w ukończeniu tego filmu.

{slider Do Prezesa Jacka Kurskiego 15 kwietnia 2016|closed}

15.04.2016

Szanowny Panie Prezesie

Dowiedziałem się wczoraj, że na obradach Komisji Sejmowej, których fragmenty były, zdaje się, relacjonowane w telewizji, powołał się Pan na mój list do Pana, w którym m.in. skomentowałem cenzorskie zapędy pani Grażyny Torbickiej. Rozumiem, że było to Panu do czegoś potrzebne i cieszę się, że mogłem być pomocny. Natomiast list mój w podstawowej swojej części dotyczył moich propozycji jako producenta i reżysera dla Telewizji oraz propozycji spotkania na temat przedstawionych w liście projektów.
Niestety do dzisiaj nie otrzymałem propozycji spotkania z Panem, nie było też żadnej Pańskiej reakcji mailowej na moje projekty.
Aby mój list nie został potraktowany przez Pana li tylko wybiórczo (kwestia pani Torbickiej), ponownie bardzo proszę o spotkanie, na którym moglibyśmy omówić przydatność dla Telewizji pod kierownictwem Prezesa Jacka Kurskiego reżysera i producenta Jerzego Zalewskiego.
 
Z poważaniem
Jerzy Zalewski

{slider TVP - pismo o Festiwalu w Gdyni - 20 lipca 2016|closed}

Szanowny Panie Prezesie,

W poniedziałek 18 czerwca 2016 roku zostały ogłoszone wyniki selekcji filmów do Konkursu Głównego Festiwalu Filmowego w Gdyni. Z ogromnym zaskoczeniem stwierdziłem, że film "Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać" nie znalazł się w 16 - stce zakwalifikowanych filmów. Z uwagi na fakt, iż  TVP jest koproducentem filmu, jak również współorganizatorem Festiwalu i posiada swojego przedstawiciela zarówno w Komitecie Honorowym (Przedstawiciel Zarządu TVP) jak i Komitecie Organizacyjnym (Wojciech Hoflik) - proszę o wyjaśnienie tej decyzji i interwencję w tej sprawie.

Z poważaniem,
Jerzy Zalewski

{slider TVP - pismo o zerwaniu umowy z Kino Świat - 20 lipca 2016|closed}

Szanowny Panie Prezesie,

W związku z faktem, iż Telewizja Polska jest koproducentem filmu "Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać" czuję się w obowiązku poinformować, iż w dniu 07.07.2016 Studio Filmowe Dr Watkins (producent filmu)zerwało umowę z dnia 26.06.2015 z dystrybutorem filmu - spółką Kino Świat w związku z jej nienależytym wykonywaniem. Jestem gotów przedstawić szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie.

Z poważaniem,
Jerzy Zalewski

{/sliders}

Czytany 69894 razy Ostatnio zmieniany środa, 07 wrzesień 2016 12:32
Więcej w tej kategorii: « Stanowisko Ministra Kultury

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

/* */